środa, 4 maja 2016

Pierwszy raz - bezpieczeństwo

   Będąc małą dziewczyną żwawo garnęłam się do leśnych wycieczek w towarzystwie mojego taty. Sunąc drobnymi stópkami po wilgotnym runie leśnym, czułam się jak w domu. Mój tatuś wymarzył sobie mieć las pełen białych brzóz. Godziny spędziliśmy na wspólnym sadzaniu drzewek, byleby spełnić jego fantazję. Przy pracy towarzyszyły nam odgłosy leśnych zwierząt, choćby wiewiórek. Pewnego razu jedna z ciekawskich, rudych kulek podeszła do mnie i spojrzała swymi czekoladowymi ślepiami. Z piskiem uciekłam, nieświadoma zamiarów maleństwa. Wpadłam wprost w ramiona taty, w których poczułam się najbezpieczniej na świecie. Co noc tata przychodził do pokoju, sprawdzał czy jestem dokładnie przykryta i składał pocałunek na mym czółku. Wraz z wejściem w wiek dojrzewania, utraciłam zaufanie, wzorce, uczucia względem najbliższych. Od tamtej pory moje życie było pasmem niepewności. W okresie buntu przeszłam przez wszystkie możliwe zachowania, które miały na celu ukształtowanie mojego charakteru. Z grzecznej, dobrze uczącej się, wesołej dziewczynki stałam się gadulską, pewną siebie i pyskatą kobietą. Ale nadal nie odzyskałam jednego stanu - bezpieczeństwa. Napotykając przeróżnych ludzi, którym nie zależało na mnie, uodporniłam się, stając się zimną suką. Zawsze na wszystko znałam odpowiedź, potrafiłam obronić się. Dopóki nie spotkałam Jego. Mój puzzel jest pierwszą osobą, przy której zaniemówiłam, zabrakło mi słów, język nie potrafił spleść prostego zdania. To On otworzył moje oschłe serce, udowodnił, że potrafię kochać. To On sprawił, że w Jego ramionach znów czuję się bezpiecznie.. jak w domu. Dziękuję

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz